Podziel się opinią o serwisie

reklama

 IBM

Strefa IBM System x


Strefa IBM System x"..."Zarządzanie infrastruktura IT w obecnej chwili pochłania znaczną część budżetu IT. W odpowiedzi na tą sytuację IBM dołącza do serwerów IBM System x® system do zarządzania IBM Systems Director®, który oferuje obszerny zbiór narzędzi ułatwiających administrację.
Zapraszamy do strefy »

Biblioteka Wiedzy poleca

Dynamiczna kostka: moc wirtualizacji w olsztyńskim RCI

Niższe rachunki za energię, wysoka wydajność i zwiększona dostępność systemu - to korzyści w obszarze IT jakie Uniwersytet Warmińsko Mazurski uzyskał...
pobierz »

Raport o internetowych zagrożeniach bezpieczeństwa

"Internet Security Threat Report" - kolejna edycja znanego raportu firmy Symantec zawierającego globalny przegląd stanu bezpieczeństwa w Internecie....
pobierz »

Implementing IBM Systems Director 6.1

Poznaj możliwości noweczesnego systemu zarządzającego całą infrastrukturą IT. IBM Systems Director 6.1. jest jedynym na rynku bezpłatnym systemem o...
pobierz »

Więcej bezpłatnych raportów w serwisie
powiększ tekst >
AKTUALNOŚCI

Koniec porno w szkołach

31 maja 2006

Paweł Krawczyk
Wprowadzenie filtrowania treści internetowych w polskich szkołach jest raczej przesądzone. Warto jednak zastanowić się, jak to zrobić w praktyce, by uniknąć oskarżeń o nadgorliwość lub też zbytni liberalizm.

Czytaj także:
- Rozmowa z Kają Małecką, rzecznikiem prasowym Ministerstwa Edukacji Narodowej.

- Plany Ministerstwa Edukacji Narodowej w zakresie filtrowania internetowych treści w szkołach komentuje Władysław Majewski z portalu Scholaris.pl
Jeśli wpiszemy w popularnej wyszukiwarce interneowej słowa kluczowe, jakie bez trudu mogą przyjść do głowy przeciętnemu uczniowi podstawówki, takie jak "nastolatki" albo "filmy do ściągnięcia" to przez pierwszych kilka stron będziemy się zastanawiali, który z wyników rzeczywiście nadawałby się do pokazania dziecku.

W przypadku "nastolatek" na pierwszych kilkunastu stronach wyników adresów prowadzących do serwisów innych niż pornograficzne jest dosłownie kilka. W przypadku "filmów" już pierwsze linki otworzą przed siedmiolatkiem tajemnice gang-bangów, double-anali i innych przyrodniczych ciekawostek, do których nawet dorosły człowiek powinien podchodzić z dużą wiedzą o fizjologii i higienie.

Dla większości dorosłych użytkowników Internetu nie stanowi to specjalnego problemu - ot, jest popyt, więc strony są wysoko pozycjonowane. Biznes jak biznes. Strony z pornografią rozpoznajemy od razu i - jeśli nie tego szukamy - z łatwością je omijamy. Jest to ten sam mechanizm obronny, który pozwala nam bezbłędnie rozpoznawać i kasować listy zaczynające się od "enlarge your penis" i wszelkiego rodzaju łańcuszki.

Zapewne dlatego pomysł filtrowania Internetu w szkołach poruszony kilka tygodni temu przez nową obsadę Ministerstwa Edukacji Narodowej wzbudził komentarze raczej negatywne. Dyskusja o filtrowaniu trwa i ciąży raczej ku temu, by wyznaczyć rozsądne ramy dla filtrowania, niż rezygnować z planów jego wprowadzenia. Taki kierunek dyskusji jest pragmatyczny, bowiem pozwala odejść od emocji i skupić się na konkretach.

Fakty i mity

Argumentacje w dyskusji na temat filtrowania można z grubsza podzielić na trzy grupy: filtrowanie Internetu w szkołach jest cenzurą, a wszelka cenzura jest zła, więc kto chce cenzurować, jest zły; filtrowanie nic nie da, każdy zdolny uczeń to obejdzie, więc po co tracić pieniądze; zamiast tego nauczyciele powinni pilnować uczniów oraz ich edukować; filtry są niedoskonałe, według amerykańskich badań filtrują 25% stron medycznych i dlatego absolutnie nie powinny być stosowane w szkołach.

Dyskusji o filtrowaniu Internetu w szkołach nie można prowadzić w oderwaniu od rzeczywistości, która jest opisana powyżej. Zalew stron pornograficznych w wynikach wyszukiwarek jest faktem, który nie podlega dyskusji. Wcale nie mamy do czynienia z sytuacją, w której przedwcześnie rozwinięty siedmiolatek z zapałem wyszukuje w sieci darmowe galerie porno, bo dla chcącego istotnie nie ma rzeczy nie do obejścia. Mówimy o sytuacji, w której twarda pornografia wpycha się do wyszukiwarek sama i starannie pozycjonuje na szczycie listy wyników, czekając na klientów.

W aktualnej dyskusji pojawia się argument, że zamiast filtrować, należy lepiej nadzorować uczniów i edukować ich w zakresie tego, co oglądać można, a czego nie można. Łatwo jest snuć tego typu wizje, jeśli nie jest się nauczycielem, dlatego należy założyć, że potrzeba filtrowania lub jej brak powinna być dyskutowana przez samych pedagogów, którzy edukują się właśnie w celu podejmowania takich decyzji z dobrem dziecka na pierwszym planie. Tymczasem w samym środowisku pedagogicznym popyt na tego typu technologie jest bardzo duży.

Nie jest to bynajmniej nagły zwrot w polityce MEN, który - jak chciałaby część mediów - nastąpił po nominacji na stanowisko ministra Romana Giertycha. Wprowadzanie oprogramowania filtrującego do pracowni komputerowych zaczęło się dużo wcześniej, za rządów ministrów reprezentujących zgoła odmienną opcję polityczną. Pomagał w tym również unijny Europejski Fundusz Socjalny, który w ubiegłym roku współfinansował ponad sześć tysięcy pracowni komputerowych dla szkół i ponad półtora tysiąca dla bibliotek, wszystkie wyposażone w oprogramowanie filtrujące. Zapomina o tym część dzisiejszych komentatorów, odkrywających kolejne "tajne projekty cenzury Internetu Giertycha".

Uciekanie od jasno postawionego zagadnienia: czy dzieci w szkole mają mieć dostęp do twardej pornografii, w kierunku wydumanych rozważań o cenzurze w Chinach i Białorusi, świadczy o niezdolności do pogodzenia się z faktem, że ta pornografia po prostu jest dostępna, i to łatwo. Dlatego kwestię celowości lub niecelowości filtrowania Internetu w szkołach pozostawmy ich dyrektorom oraz Ministerstwu Edukacji i skupmy się na dyskusji, do jakiej z kolei środowisko informatyczne jest kompetentne - nie czy filtrować, ale jak to robić.


Wystaw ocenę:
   Średnia ocena (liczba głosów: 14)
AudioBot - odsłuchaj materiałAudioBot - odsłuchaj materiał wydrukuj wydrukuj wyslij do znajomegowyślij do znajomego rss

Komentarze

Redakcja securitystandard.pl - bezpieczeństwo IT , aktualnosci, porady, produkty nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

spider

  • ocena: 5
  • IP: 213.155.172.132
  • 31-05-2006, 17:55

a co jesli szkola ma zamaiar miec szkolna pracownie na czyms innym niz windows ? men nie pozwoli bo nie mozna tam zainslowac filtrow ?

maciejwww

  • ocena: brak oceny
  • IP: 83.11.74.136
  • 31-05-2006, 18:28

spider: i chyba qrde przezt twa niewiedze(hehe, kozystałeś kiedyś z linuxa?) musze bronić tego niedokońca zdrowego systemu(linuksa), bo jakkazdy uzytkwonik linuxa wie w linuxie jest wielokrotnie łatwiej filtrować ruuch po ip niż w windowsie....

Inną sprawą jest to co zostanie narzucone z góry... czyli w polsce to będzie jakiś program only for windows, najlpiej instalowany na stacjach klienackich, zeby było łatwo się go pozbyć i do tego MEN zapłaci za niego jakąś chorą sumkę...

Ja sam niewidze takiego filtrowania inaczej niz na IP i tylko w serwerze, bo całą reszte jest dość łatwo obejść.

Pozatym jestem przeciw jakiejkolwiek cenzurze...